Strona główna 0_Slider Rok po katastrofie w Świebodzicach: mieszkańcy wspominają tragedię

Rok po katastrofie w Świebodzicach: mieszkańcy wspominają tragedię

1

Przerażający huk, tumany kurzu i krzyki. W ciągu zaledwie kilku sekund życie mieszkańców kamienicy przy ulicy Krasickiego w Świebodzicach zamieniło się w koszmar. Mija dokładnie rok od tragedii, w wyniku której zginęło sześć osób, w tym dwoje dzieci. Ich pamięć uczczono podczas mszy w kościele św. Piotra i św. Pawła.

Pierwszy sygnał o katastrofie dotarł do służb ratowniczych 8 kwietnia 2017 roku o godzinie 9.13. – Według relacji pierwszego zgłaszającego zawalenie się budynku poprzedził odgłos eksplozji. Telefon alarmowy nie przestaje dzwonić. Z kolejnych zgłoszeń można wywnioskować, że do katastrofy budowlanej doszło prawdopodobnie na skutek wybuchu gazu – mówi Daniel Mucha, rzeczniki prasowy wojewódzkiej straży pożarnej we Wrocławiu. Zareagowano natychmiast. Już po 4 minutach na miejsce dotarły trzy zastępy straży ze Świebodzic. Po kilku kolejnych pojawił się też zespół pogotowia, policja oraz ochotnicy z OSP Stanowice i Dobromierz. W tym czasie wzywano już na pomoc ratowników z innych części województwa.

Przybyli na miejsce strażacy zostali ogrom zniszczeń. – Budynek zawalony w około 80%, zniszczone ściany boczne, częściowo zawalone ściany frontowe, konstrukcja dachu znajdowała się na wysokości pierwszego piętra, pomieszczenia gospodarcze zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie były zniszczone, a samochody osobowe zaparkowane wzdłuż ulicy przysypane gruzem. W sąsiednim budynku mieszkalnym popękały szyby – wylicza Mucha. Pod warstwą gruzy słyszalne były głosy uwięzionych ludzi. Wiadomo było, że niezbędna będzie pomoc specjalistycznych grup poszukiwawczo-ratowniczych.

Rozpoczęto przeszukiwanie gruzowiska. – Pierwszą osobę udało się zlokalizować około godziny 9.20. Młody mężczyzna znajdował się na wysokości pierwszego piętra. Około 9.40, wykorzystując podręczny sprzęt burzący,udało się wydobyć z gruzów drugą żywą osobę – kobietę w wieku około 55 lat, z licznymi obrażeniami, która została przekazana ratownikom medycznym – opisuje rzecznik straży. Akcja ratownicza stawała się jednak coraz bardziej niebezpieczna. Część konstrukcji budynku przewróciła się, powodując wtórne zawalenie dachu i stropów.

W tym samym czasie do Świebodzic zaczęły nadciągać kolejni ratownicy. Wśród nich znalazła się grupa poszukiwawczo-ratownicza z Wałbrzycha, która natychmiast przystąpiła do działania. Później dołączyły do nich specjalistyczne ekipy z Jastrzębia Zdroju i Łodzi.  Poprzez nawoływanie udało się nawiązać kontakt z trzecią ocalałą osobą. 19-letniego mężczyznę ratownicy wydobyli spod gruzów o 10.37. Kilka minut później znaleziono kolejnego rannego, 14-letniego chłopca. Był on ostatnią osobą, którą udało się uratować z katastrofy budowlanej.

Pomimo wysiłków ratowników nie udało się ocalić 9-letniej Marysi i 13-letniego Marcinka, wyciągniętych z gruzowiska zaledwie minutę później. Na ślad ocalałych próbowały natrafić zespoły poszukiwawcze z psami oraz elektronicznymi urządzeniami do lokalizacji zasypanych ludzi. Bezskutecznie. – Priorytetem stało się zlokalizowanie i dotarcie do uwięzionych w bezpieczny dla ratowników sposób. Biorąc pod uwagę niestabilność pozostałości po konstrukcji kamienicy, zdecydowano o ręcznym odgruzowywaniu terenu, by w ten sposób dotrzeć do najniżej położonych partii budynku. Wyposażeni w maski przeciwpyłowe, przerzucali gruz jeszcze przez wiele godzin – opowiada Mucha.

O godziny 13.31 ratownicy wydobyli następną osobę, niestety lekarz stwierdził jej zgon. Między godziną 16.31 a 21.03 strażacy wydobyli jeszcze trzy osoby, żadna z nich nie przeżyła. Akcja ratunkowa trwała ponad dobę. Zakończono ją o godzinie 10.30. Wzięło w niej udział 228 strażaków oraz dziesiątki ratowników i policjantów.

***

Rok po katastrofie, która wstrząsnęła miastem, mieszkańcy Świebodzic wciąż pamiętają o jej ofiarach. W niedzielę, w kościele pw. św. Piotra i św. Pawła została odprawiona msza św. w intencji tragicznie zmarłych: Marysi Palmowskiej, Marcina Darłaka, Anny Wiśniewskiej, Tomasza Darłaka, Mirosława Ożgi i Mirosława Kłosowskiego. – Nie uwierzyliśmy, nie byliśmy w stanie uwierzyć w informacji, które do nas docierały. Takiego dramatu nie było w naszym mieście nigdy. Przepełniał nas wielki żal i smutek. Ale dziś wierzymy, że te osoby znalazły ukojenie i spokój. Bo życie zmienia się, ale nie kończy w momencie śmierci – mówił ksiądz Wiktor Bednarczyk.

Od tragicznych wydarzeń minął rok, jednak śledztwo dotyczące przyczyn wybuchu w kamienicy przy ul Krasickiego 28 nadal trwa. Choć ustalono już, że do tragedii doprowadził wybuch gazu, na razie biegli nie są w stanie ustalić, co go spowodowało. Czy rozszczelnienie instalacji, czy ingerencja w nią osób trzecich. Czekamy wciąż na ostateczne ustalenia – mówi Agnieszka Bielawska ze świebodzickiego magistratu.

Mieszkańcy zawalonej kamienicy mają już od dawna nowe mieszkania, przygotowane i wyremontowane przez gminę. – Trwa jeszcze remont docelowego mieszkania dla pani z synem, którzy jako pierwsi otrzymali od gminy mieszkanie zastępcze. Przygotowanie mieszkania przesunęło się nieco w czasie ze względu na konieczność przeprowadzenia remontu dachu w budynku. Wykonawca zapewnia, że remont mieszkania potrwa maksymalnie do dwóch miesięcy – dodaje Bielawska.

W miejscu dawnej kamienicy stoi kilka symbolicznych zniczy. W przyszłości planowane jest w tym miejscu upamiętnienie tragicznego wydarzenia poprzez ustawienie tablicy pamiątkowej. Stanie się to przy okazji rewitalizacji ulicy Krasickiego.

/mn/

fot. Dariusz Nowaczyński

zdjęcia archiwalne: Dariusz Nowaczyński, Artur Ciachowski

  • ryszard kuc

    Ponieważ usunięto mój komentarz do przedmiotowego artykułu z ubiegłego tygodnia, powtarzam go ponownie. Osobiście wiem, jak są to bardzo osobiste odczucia i przeżycia rodzin, które dotknęła ta katastrofa. Przeżywaliśmy również ją w naszej rodzinie. Mój syn był jednym z pierwszych strażaków, który był na miejscu tej tragedii. Sam odgrzebywał trzy osoby zasypane gruzowiskiem, w tym dwie już nie żyły. Za poświęcenie otrzymał “Złoty Krzyż za dzielność”, który wręczał mu osobiście w Warszawie Prezydent Andrzej Duda. W trakcie trwania akcji odgruzowywania, Jego żona cały czas się modliła, by tylko nic mu się nie stało. Dlatego osobiście współczuje wszystkim, których ta tragedia dotknęła w osobisty sposób. Wiem, że w świadomości wielu osób pozostawiła ona swoje przykre wspomnienia.