Piękniejszy świat Beaty: O kurczę mores, o kurczę tempora!

Piękniejszy świat Beaty: O kurczę mores, o kurczę tempora!

0
PODZIEL SIĘ

– Jaka szkoda, że  nie budują już takich budynków – westchnął fejsbukowo Marek, załączając jednocześnie zdjęcie jakiegoś dworku z końca dziewiętnastego wieku. – Całe szczęście, że już tak nie budują – odpowiedziałam. I dodałam po chwili: – Całe szczęście również, że nastały już kolejne epoki, które wypracowały swój własny ciekawy styl. W zasadzie miałam na myśli głównie modernizm, którego od lat kilku jestem miłośniczką.

Moje miłowanie modernizmu okazało się być na tyle głębokie, że zechciałam pojechać do obcych miast, aby obejrzeć na żywo najznamienitsze budowle charakterystyczne dla tego stylu.  Tropienie modernizmu będę kontynuować również w te wakacje w  Trójmieście i na Warmii. Już przebieram nogami…

Dyskutując jednak dalej  z kolegą, nie wstawiłam zdjęcia modernistycznej Hali Stulecia, a tę przedstawiającą hiper-super-nowoczesne Warmińskie Centrum Handlowe z Olsztyna.  Zdjęcie zaciekawiło Piotra, który poczuł się jednak trochę zawiedziony, że zdjęcie przedstawia placówkę handlu. – „Miałem nadzieję, że to jakieś muzeum, biblioteka, albo przynajmniej centrum kongresowe”.

– Takie mamy czasy, że centra handlowe mogą  się okazać trwalsze niż kościoły – zripostowałam i zawiesiłam się trochę w tych rozmyślaniach, jak dalece, nasze życie zdominowane zostało przez konsumpcję. I choć w ostatnim czasie staram się bardziej skupiać na rzeczach wyższych i  nie kupować dużo, ograniczając zakupy do rzeczy, które są mi naprawdę niezbędne; choć staram się więcej rzeczy z domu pozbywać niż do niego wprowadzać, to jednak  dyszy mi w kark moja własna hipokryzja – bo ja właściwie cieszę się, gdy inni nie mają takiej silnej woli i poluźniają swoją zakupową dyscyplinę, gdy wysyłają rozsądek na wakacje i kupują, kupują,  kupują.

Są jednak granice wszystkiego. Choć po to, aby się utrzymać z tego, co lubię i umiem robić najlepiej, byłam w stanie porzucić już wiele ideałów, ostatniego zlecenia zrobić nie byłam w stanie. Klientka zażyczyła sobie poszewki z papieżem.  Z tym papieżem…  Z tej ziemi… I niestety źle trafiła, bo ja w kwestii czynienia ołtarzyków z ludzi jestem dość ortodoksyjna i zatrzymałam się na etapie, gdy przedstawianie istot świętych na obrazkach i zanoszenie do nich modłów było w kościele zakazane. Grzecznie  więc odmówiłam.  Poszewek z papieżykiem klientka musi szukać gdzie indziej.

Wykonałam za to serię hołdującą innej religii wyznawanej obecnie nawet bardziej żarliwie od tej boskiej – religii „chcę mieć”; religii, na którą mocnych nie ma póki co, bo nawet ci, którzy powinni żyć skromnie i w pewnej ascezie, rozbijają się po kraju majbachami. O kurczę mores, o kurczę tempora!

Beata Norbert
Po piękne drobiazgi Beaty zapraszamy do sklepu na  atrillo.pl