Okradli zmarłego pracodawcę. Majątek miał trafić do hospicjum

Okradli zmarłego pracodawcę. Majątek miał trafić do hospicjum

16
PODZIEL SIĘ

Byli zatrudnieni w jego firmie, a gdy zachorował, pomagali prowadzić działalność gospodarczą i dom. Zostali przez prokuraturę oskarżeni o to, że po jego śmierci ukradli 60 tysięcy złotych i dwa samochody. Świdnicki biznesmen chciał, by wszystko, czego się w życiu dorobił, służyło innym. Spadek miał trafić do świdnickiego Towarzystwa Przyjaciół Chorych Hospicjum.

Juliusz W. nie miał udanego życia rodzinnego. W chorobie został zupełnie sam i całkowicie polegał na Gerardzie H. i Marcinie J. Pracowali dla niego w hurtowni ogrodniczej w Świdnicy, a w ostatnich latach życia prowadzili także dom. Po śmierci pracodawcy w czerwcu 2014 roku postanowili sami zająć się częścią jego majątku.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył kurator spadku. Brakowało pieniędzy na koncie i samochodów. W listopadzie 2016 roku do Sądu Rejonowego w Świdnicy wpłynął akt oskarżenia przeciwko byłym pracownikom zmarłego przedsiębiorcy. Proces przybrał nieoczekiwany obrót. Wczoraj jeden z mężczyzn przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze.

Gerard H. został oskarżony o kradzież 60 tysięcy złotych, które tuż po śmierci pracodawcy przelał na swoje konto. Połowę miał przekazać na konto koledze, Marcinowi J. Obaj zostali oskarżeni także o to, że podzielili się także samochodami zmarłego. Marcin J. wziął samochód transportowy wart 990 zł, Gerard H. miał przywłaszczyć sobie Nissana Navarę za 23,5 tysiąca złotych. Do tej „operacji” wykorzystali sfałszowane faktury, datowane na kilka dni przed śmiercią pryncypała. Na ich podstawie wyłudzili dowody rejestracyjne w wydziale komunikacji świdnickiego starostwa. – Marcin J. podczas wczorajszej rozprawy przyznał się do winy i wyraził wolę dobrowolnego poddania się karze. Prokurator nie zgłosił sprzeciwu – informuje sędzia Agnieszka Połyniak, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy. Mężczyzna został skazany na łączną karę 2 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania na 5 lat. Musi również oddać 30 990 złotych. Pieniądze trafią do masy spadkowej.

Gerard H. nie pojawił się w sądzie. Jego proces będzie się toczył oddzielnie.

W sądzie trwa jeszcze jedna sprawa. Juliusz W. wiele lat przed śmiercią wydziedziczył nielicznych członków rodziny i cały swój majątek zapisał Towarzystwu Przyjaciół Chorych Hospicjum w Świdnicy. Pieniądze miały zostać w całości przeznaczone na budowę stacjonarnego hospicjum przy ulicy Leśnej w Świdnicy. Towarzystwo, mając w bliskiej, jak wówczas sądzono, perspektywie pozyskanie sporych środków, podjęło się budowy. Dzięki pozyskaniu  w ramach  budżetu obywatelskiego 900 tysięcy złotych udało się postawić fundamenty i część ścian. Reszta miała być realizowana za pieniądze ze spadku. Plan zakończenia inwestycji na wiosnę 2016 roku legł w gruzach, a Towarzystwo i miasto mają duże problemy w związku z przerwaną budową. Plany pokrzyżował proces o spadek, który toczy się w świdnickim sądzie już ponad 2 lata.

Agnieszka Szymkiewicz

  • Pepe Reina

    To ten biedny budynek na Jodłowej?

  • Natalia

    Brak slow ………

  • Gosia

    Dziękuje Pani Redaktor za informacje w tej sprawie, bo już dawno poruszyła mnie sprawa niszczejącej budowy świdnickiego hospicjum.

  • Maria

    Zmarł w 2014 i od razu Hospicjum zaczęło budowę? Bez gwarancji tego ze dostaną spadek? Kompletna głupota i żerowanie na kimś. On także nie był dobrym człowiekiem jakiego z niego robicie, był agresywny i notorycznie kłamał. Te osoby z rodziny zostały wydziedziczone z czystej pychy gdyż myślał ze po wszystkich krzywdach wyrządzonych przez niego wrócą na kolanach prosić o wybaczenie, tylko dlatego ze osoba która faktycznie zajmowała sie nim przez 6 lat złamała sie i po poważnym pobiciu przez niego w końcu uciekła. Bardzo lubił wszystkich kontrolować uważał ze wszyscy bedą mu tańczyć jak zagrał tylko dlatego ze miał pieniądze. Stek bzdur napisany przez kogoś kompletnie nie znającego sprawy tylko po to aby zrobic ze złego tego dobrego a z poszkodowanych tych którzy sa powodem dla którego budowa stanęła.

  • Nadia

    Fajnie by było wiedzieć jak wygląda sprawa a nie pisać jakby się wiedziało wszystko. I wydziedziczył wiele lat przed śmiercią? jeśli 3 miesiące to lata to jestem święta. Po za tym robienie świętoszka z osoby która potrafiła pobić własną córkę i robienie z niej tej „złej strony”? Nie ma co dziennikarstwo na poziomie jak nic.

    jeszcze tak powiem: proszę sobie poczytać najpierw akta sprawy, albo poczekać do jej zakończenia a nie pisać co się państwu wydaje

  • Walduś

    Podłość ludzka nie zna granic.

  • Mariusz

    Fajnie byłoby, gdyby Sąd wydał wychowawczy wyrok dla tych panów – udział w budowie dzieła na którym zależało okradzionemu spadkodawcy.

    • Violetta Ostrowska

      …i prace społeczne w hospicjum.

  • Nadia

    Widzę, że usuwanie komentarzy jak cenzura w czasach powojennych. Jeśli mamy inne zdanie niż redaktor to nie mamy prawa głosu.

  • Violetta Ostrowska

    Przykre jest to że ta nieliczna rodzina okazała się na tyle niewdzięczna że w chorobie musiał się zdać na takich pracowników. Na zwrot gotówki raczej nie ma co liczyć. Nieruchomości niszczeją a hospicjum : cóż nie dziel skóry na niedżwiedziu. Pomysł zacny ale falstart. Podobno został pies. Ktoś się nim zaopiekował?

    • Maria

      Niewdzięczna rodzina? Nie zna Pani sprawy wiec proszę akurat na ten temat sie nie wypowiadać. Ten artykuł to bzdury. Ta „niewdzięczna rodzina” konkretnie jedna osoba, ostatnia która mi została po 6 latach pomagania mu (a raczej bycia służba w jego mniemaniu) po kolejnym pobiciu przez niego, tym razem bardzo dotkliwym uciekła od niego. Zapisanie spadku na hospicjum to nie „szczodrość czy chęć pomocy” tylko zrobienie na złość gdyż myślał ze wszystko mu wolno skoro miał pieniądze.
      Tak stronniczego i zakłamanego artykułu nie widziałam od bardzo dawna.
      Zastanawia mnie tylko co wydawca z tego miał ze cos takiego opublikował.

      • Violetta Ostrowska

        Słyszałam że uciekła ( skoro aż tak było żle to się nie dziwię) ale na drogę sobie ,, co nieco wzięła „. Zapłata była? Prawda? A co w tym artykule stronniczego i zakłamanego ? To że miał pieniądze to nic nowego . Pracował od dziecka z mamą. To nie jest powód żeby go po śmierci okraść. Chyba że ktoś ma w zwyczaju aprobować kradzież za życia i po śmierci.

        • Maria

          Tak samo pani słyszała o tym jak o wszystkim innym także bez komentarza…

      • Krzysztof Słodkowski

        Taka „bidna osóbka” została przysposobiona żeby człowieka okraść a teraz jak już ten pan nie żyje chce go okraść kolejny raz. Co ci ludzie nie zrobią dla kasy zwłaszcza nie swojej. Pieniądze przeznaczone na hospicjum przysłużą się nam wszystkim.

        • Maria

          Ta „bidna osóbka” została adoptowana a nie przysposobiona, prawnie jest jego córka. Gdyby nie chciał jej adoptować to by tego nie robił, nie został do tego zmuszony, ponadto nawet po kilku zmianach testamentu zawsze była głównym spadkobierca a tu nagle mu sie odwidziało. Nie miała szans zabrać wszystkich swoich rzeczy a tu „pan” wylatuje ze cos nakradła. Śmiechu warte.

  • Maria

    Widzę ze gdy tylko pojawiają sie komentarze które mówią prawdę KOMPLETNIE RÓŻNIĄCĄ SIE od treści artykułu, który jest zakłamany jak mało co, sa szybko usuwane.
    Brawo.