Obsesyjna Biblioteczka Agnieszki: Winda

Obsesyjna Biblioteczka Agnieszki: Winda

0
PODZIEL SIĘ

Kiedy w tamtym roku sięgnęłam po debiutancką powieść Pan Darcy nie żyje, wiedziałam już, że Magdalena Knedler, wrocławska pisarka ma niezwykły dar opowiadania historii – dokładnie taki jaki odpowiada mojemu poczuciu humoru. Kiedy nadarzyła się okazja, żeby przeczytać jej książkę, nie wahałam się nawet minuty. Wiedziałam, że moja czytelnicza obsesja zostanie zaspokojona.

windaAutor: Magdalena Knedler
Tytuł: Winda
Rok wydania: 2016
Wydawca: Wydawnictwo Janka

Magdalena Knedler zabiera nas  na przejażdżkę windą między piętrami jednego z wrocławskich bloków. W Windzie poznajemy historie zwykłych zjadaczy chleba. Autorka maluje ich portrety z ogromną precyzją, szczerością i odpowiednią porcją humoru. Idealnie wczuwa się w każdą rolę, kreśląc przed czytelnikiem nietuzinkowe opowieści o życiu. O życiu, które dość mocno doświadcza bohaterów. Jednak powinni Państwo wsiąść do tej windy, by się o tym przekonać.

Ja wsiadłam i nie żałuję, jednakże niespecjalnie miałam ochotę wychodzić z tej windy, ale skoro musiałam? Przyznam, że nie tylko zazdroszczę tej podróży, którą Państwo odbędziecie, ale też nowych znajomości z mieszkańcami tego blogu, które dopiero Drodzy Czytelnicy zawrzecie.

Warto też zwrócić uwagę, że, że nie jest typowa powieść i  zupełnie nie podejrzewałam autorki o twórczość przesyconą ludźmi i ich najskrytszymi, intymnymi myślami. Bo że Magdalena Knedler ma to coś,  co pozwala jej kreować postaci i opowiadać intrygujące historie potwierdził już jej błyskotliwy debiut, który zdecydowanie nie było dziełem przypadku.

Ponadto czuję się w obowiązku, by wspomnieć, że Winda to opowieść, w której autorka  pochyla się nad człowiekiem, jego codziennymi sprawami.  Ale też przy pomocy jednej z postaci dzieli się swoimi zainteresowaniami do kultury japońskiej. Ale co najważniejsze, te kulturowe odniesienia stanowią ożywczy element fabuły.

Jedyne czego żałuję to to, że tak szybko przeczytałam tę książkę. Miałabym ochotę dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego budynku i okupujących go ludzi. Chociaż wcale nie dlatego, że nie jest to zamknięty utwór. Mam wszelkie podstawy, by sądzić, że tak naprawdę niczego w nim nie brakuje. Jest spójny, wciągający, bez efektów specjalnych, ale – dobry. Ba! Nawet bardzo dobry!

Krótko pisząc, polecam Państwu tę powieść – wręcz obsesyjnie.

Agnieszka Pohl

Agnieszka Pohl – żona, matka, filolog. Ma obsesję na punkcie książek i mlecznej czekolady. Kiedy nie ma pod ręką książki, czyta etykiety na opakowaniach. Stworzyła Obsesyjną Biblioteczkę (http://obsesyjnabiblioteczka.pl), ale częściej znajdziecie ją na blogu (http://obsesyjnabiblioteczka.pl/blog).