Miejska ławka jak ogródek piwny

Miejska ławka jak ogródek piwny [FOTO]

4
PODZIEL SIĘ

Mężczyźni spożywający alkohol na ławce na pl. Jana Pawła II starali się go ukryć w reklamówkach. Wszystko jednak wyszło na jaw, bo panowie usiedli tuż przy kamerze miejskiego monitoringu.

9 sierpnia o godz. 17:15 operator monitoringu miejskiego zaobserwował, jak dwóch mężczyzn siedzących na ławce na Pl. Jana Pawła II otwiera puszki z piwem. – Mężczyźni zaraz po otwarciu schowali je do reklamówek, stojących obok ławki. Powodem takiego zachowania okazał się przejeżdżający radiowóz policyjny. Po upewnieniu się, że zagrożenie minęło mężczyźni postanawiają ławkę potraktować, jako ogródek piwny i przystępują do spożycia napojów alkoholowych. Całe zajście zostało jednak zarejestrowane przez operatora monitoringu miejskiego. Skierowani w to miejsce strażnicy miejscy nałożyli na jednego z panów mandat w wysokości 100 zł, drugi swoje postępowanie będzie musiał wytłumaczyć przed Sądem Rejonowym w Świdnicy – informuje Jacek Budziszewski ze świdnickiej Straży Miejskiej.

/Straż Miejska w Świdnicy/

  • Wiktor Lis

    „Miejska ławka jak ogródek piwny” – śmieszne. Jeżeli pod Katedrą dwóch meneli pije sobie winko to dostają mandaty (i z resztą bardzo dobrze, że dostają) ale jak w miejskim przejściu pomiędzy ulicą Kotlarską i Grodzką (za Alior Bankiem) dzień w dzień przez 365 dni w roku, odbywają się liczne libacje alkoholowe z udziałem kilku, a czasem kilkunastu osób, to jakoś rzadko kiedy któryś z nich dostaje mandat. Zjawisko nasila się w cieplejsze wieczory i noce, w weekendy i jak obecnie- w wakacje. Uczestnikami są stale te same osoby (wszyscy pracują) do których często dołączają kompani z połowy obszaru Świdnicy. Nawet gdy Policja bądź Straż Miejska przyjeżdża (a robi to z urzędu bądź na prośbę lokatorów, którzy o 1 w nocy słuchają wrzasków, pisków, muzyki rozbawionej gówniarzerii), rzadko kiedy któreś z nich dostaje mandat. Za to bardzo często biorą swoje piwka i wódeczki, wychodzą z tego przejścia w stronę miasta, po czym za kwadrans impreza w tym samym miejscu rozpoczyna się na nowo- wtedy już patroli nie ma.

    • Swidniczanin

      Ustawa o przeciwdziałaniu alkoholizmowi i wychowaniu w trzeźwości mówi, że w przestrzeni międzyblokowej (czyli na podwórkach) wolno pić alkohol. Każda gmina dysponuje odpowiednią mapką z miejscami objętymi zakazem i może takowe zakazy wprowadzać w różnych miejscach mając uzasadnienie. Zatem pytanie brzmi: czym jest wspomniane przez Ciebie miejsce i czy obowiązuje tam zakaz spożywania alkoholu? Jeśli jest zakaz – odpowiednie służby powinny podejmować interwencje i walić mandaty. Jeśli nie ma – mogą co najwyżej wlepić mandat za zakłócanie ciszy nocnej (darcie gęb, głośne słuchanie muzyki, śmiecenie itp.). I zgodnie z ustawą można w tym konkretnym miejscu ten zakaz wprowadzić. Argument: bo jest to skrót między dwiema ulicami i wielu ludzi tamtędy chodzi. Jednak z drugiej strony: każde podwórko może pełnić taką funkcję i wówczas musieliby wszędzie wprowadzić takie zakazy a to już by było ograniczeniem swobód obywatelskich bo nie można zakazać wszędzie spożywania alkoholu. Na youtubie jest filmik Tomasza Kopyry (znawcy piwa), w którym czyta on i omawia właśnie tą ustawę.

      • Wiktor Lis

        No fakt- zapoznałem się z tematem i rzeczywiście istnieje wiele sporów prawnych na ten temat- a to wszystko przez lukę prawną w ustawie. Jednak z drugiej strony czy to normalne, że można robić libacje na takim przejściu, o którym mówię? Przecież to teren Gminy Świdnica a nie Wspólnoty mieszkaniowej, firmy prywatnej lub spółdzielni mieszkaniowej. Na dodatek kilka lat temu urząd, we współpracy z Policją i Strażą Miejską, stworzył mapę tzw. „miejsc niebezpiecznych”, na której to przejście również było zaznaczone- doskonale pamiętam. Jeżeli nie za picie to za zakłócanie ciszy nocnej można karać- a jest ona bez przerwy zakłócana. Nawet nie czepiam się, że o 23 jest hałas ale o to, że ten hałas często trwa do wczesnych godzin porannych. Druga sprawa. Po każdej takiej libacji przejście wygląda jak wysypisko na śmieci- sterty pozostawionych przez imprezowiczów butelek po wódce, winie, piwie, puszek po piwie, kiepów, łupin po słoneczniku, pustych paczek po chipsach- to wszystko pozostaje na ziemi. Dziwi mnie to, że jest to niecałe 100 metrów od Rynku a nie można zrobić z tym porządku- a telefony lokatorów do SM i Policji są. Zupełnie odrębną kwestią jest to, że z całego centrum ludzie wyprowadzają swoje psy na to właśnie podwórze- nie da się przejść do śmietnika aby w coś nie wdepnąć.Nie tylko teren pod Katedrą się liczy- zadbajcie urzędnicy również o miejsca, w których nie fotografujecie się z Biskupem.

        • Swidniczanin

          Jeśli nie ma zakazu spożywania alkoholu to robią libacje. Z jednej strony przejście, z drugiej przestrzeń międzyblokowa – dookoła budynki i na oko wygląda to jak takie jedno wielkie podwórko. Ale skoro już wiemy, że teren należy do gminy to może ona wprowadzić w tym miejscu zakaz spożywania alkoholu i po sprawie – panowie policjanci i strażnicy miejscy wówczas będą mogli walić mandaty i zmiłuj nie będzie. Dodatkowo monitoring. Nie jest też problemem zrobić nalot po cichu – jeden radiowóz od Grodzkiej, drugi od Kotlarskiej i nie ma ucieczki. Można towarzystwo rozpędzić. Tylko jak uczestników dużo to oni się boją. Jadą z włączonymi światłami i zanim dojadą na miejsce to wszyscy zdążą uciec. Poniekąd znam ten ból – u mnie też pod oknami na parkingu urządzają imprezki, drą gęby albo puszczają głośno muzykę. Nie raz kabaryna podjeżdżała.
          To jest 100m od Rynku. A i w samym Rynku daleko nie trzeba szukać – Zaułek Świętokrzyski. W biały dzień tam sikają i się nie czają i też jak dotąd nic z tym nie zrobiono. Mało tego – raz widziałem kobietę, która robiła to przed samym ratuszem, a przecież tam jest toaleta i w dodatku darmowa!
          Kwestie kup (o ile wiem) są regulowane prawnie i właściciel ma obowiązek sprzątać po swoim psie. Jak nie to mandacik. Raz drugi i się nauczą. Tu też straż miejska może się wykazać i zero litości – wiele razy było mówione i chyba każdy normalny człowiek jest w stanie przyjąć to do wiadomości.
          Jedyne, co można zrobić to porozmawiać o tym problemie z dzielnicowym. Również można to poruszyć podczas konsultacji społecznych z panią prezydent – sporządzić dokumentację w postaci zdjęć, wręczyć jej to i niech pokieruje sprawę dalej. Ewentualnie porozmawiać z radnym z Waszego okręgu – w końcu po coś został wybrany. Są też sesje rady miasta, do których dostęp mają również mieszkańcy i mogą się wypowiedzieć. Można to również nagłośnić w mediach, np. tutaj. Moim zdaniem wprowadzenie tam zakazu spożywania alkoholu nic nie kosztuje – wystarczy odpowiednia uchwała. Myślę, że choć trochę pomogłem.