Kobieta ukrywała trudną sytuację przed mężem

Kobieta ukrywała trudną sytuację przed mężem

18
PODZIEL SIĘ

Mąż nie wiedział o długach, a miasto przekonuje, że wyciągało do kobiety rękę z pomocą. Rzeczniczka Urzędu Miejskiego opisuje sytuację, jaka poprzedziła tragiczne wydarzenia z 5 kwietnia, gdy mieszkanka Świdnicy podjęła próbę samobójczą podczas egzekucji komorniczej za długi czynszowe.

Jak już informowaliśmy, świdnicka prokuratura wszczęła śledztwo, które ma wyjaśnić, czy kobiecie udzielono należytej pomocy. Z informacji Pogotowia Ratunkowego wynika, że komorniczka wycofała się z mieszkania, widząc kobietę na sznurze. Odcięli ją dopiero pracownicy firmy transportowej.

Kobieta w bardzo ciężkim stanie przebywa w szpitalu. Sąsiedzi nic nie wiedzą o jej kłopotach z czynszem.

O sytuacji związanej z zadłużeniem lokatorki informuje Magdalena Dzwonkowska, rzeczniczka UM w Świdnicy:

„Jest to dla nas przykra sytuacja i olbrzymie zaskoczenie. Sprawa zadłużenia lokalu komunalnego przy ul. Kunic trwa od kilkunastu lat. W 2003 roku najemczyni otrzymała prawomocny wyrok eksmisyjny z zajmowanego mieszkania z prawem do lokalu socjalnego. Podjęła próbę ugody z zarządcą, czyli Miejskim Zarządem Nieruchomości w Świdnicy, jednak jej nie zrealizowała. Komornik sądowy pismem z dnia 16 lutego br. wyznaczyła termin eksmisji na 28 marca br. na godz. 11.00. W wyznaczonym dniu dłużniczka zgłosiła się do MZN, podpisała umowę najmu i przyjęcia przyznanego jej mieszkania socjalnego przy ul. Grodzkiej. Przejęła lokal protokołem zdawczo-odbiorczym, do którego otrzymała komplet kluczy. W dniu 28 marca podpisała także umowę najmu na ten lokal. Tego dnia odbyć się miały również czynności eksmisyjne, czyli przeniesienie mienia rodziny z mieszkania przy ulicy Kunic do mieszkania na ulicę Grodzką. Na prośbę dłużniczki komornik odstąpiła od eksmisji, wyznaczając kolejny termin na 5 kwietnia. Do tego dnia dłużniczka zobowiązała się do dobrowolnego opuszczenia i przekazania lokalu. Ponieważ do tego nie doszło, rozpoczęły się czynności eksmisyjne, które nie zostały przeprowadzone z uwagi na próbę samobójczą najemczyni. Do siedziby MZN zgłosił się mąż, aby wyjaśnić kwestię zadłużenia. Był zaskoczony całą sytuacją. Stwierdził, że o sprawie nic nie wiedział. Ponadto przedstawił w obecności radcy prawnego dowody wpłat za czynsz. Jednak wartości ujęte w dokumentach nie były zgodne z rzeczywistymi przelewami na rachunek MZN. Na razie podjęto decyzję o czasowym wstrzymaniu egzekucji. Mąż najemczyni zadeklarował swoją gotowość do spłaty zadłużenia. Zarządca nie wyklucza możliwości podpisania ugody.”

/opr.red./

  • sowa

    Pewnie wyciągnęli rękę tak samo jak do dziadków Pani Kozakiewicz… a teraz wyciągnęli rękę po raz kolejny… ale po kasę ze eksmisje. Żałośni ludzie i jeszcze kłamią w żywe oczy.

    • nmisiek

      Jak ktoś nie płaci od 2003 roku to eksmisję powinien dostać najpóźniej w roku 2004. To, że tej rodzinie pozwolono mieszkać tak długo bez płacenia jest wystarczającym dowodem wyciągnięcia ręki.

    • Anty-Cebula

      I kolejny raz czytam te same głupoty, ja nie wiem ludzie, spoko też nie będę płacił za mieszkanie, dogadam się i będę mieszkał sobie dalej bo czemu nie, a potem zrobię z siebie ofiarę żeby ludzie rzucili się na tych którzy pozwolili mi mieszkać, a Komornik swoją drogą, musi ponieść konsekwencje

      • nmisiek

        A co Ty byś zrobił w podobnej sytuacji? Wchodzisz do chałupy a tam… Komornik też człowiek ot zatkało go. A swoją drogą ten samobój akurat w chwili wchodzenia komornika trochę dziwi.

        • Kamil

          Może to taka zagrywka, żeby odroczyć egzekucję – ten klucz w drzwiach. Wydaję mi się że ta kobieta miała jakiś plan, tylko jej do końca wyszedł nie wyszedł. Swoją drogą, jak ktoś naprawdę chce popełnić samobójstwo w ten sposób, to też robi to trochę skuteczniej. Może specjalnie czekała na komornika z powieszeniem się i myślała, że ją szybko odratują. Tylko nie liczyła że komornik też może mieć ludzki odruch i się przestraszyć. Współczuję im teraz, bo będą się musieli nieźle tłumaczyć. Życie napisało lepszy scenariusz niż w niejednej książce.

          • Siostra Bernadetka

            Może tak ale skoro tak sobie obmyśliła to znaczy że potrzebowała pomocy znacznie wcześniej i to nie finansowej.

  • tak jest

    To już przesada…. wydarzyła się tragedia a tu się buduje sensacje, wywleka szczegóły. To jest ich sprawa.. gdzie są granice???

    • Swidniczanin

      Muszą być szczegóły, żeby wiedzieć, dlaczego stało się tak a nie inaczej. Bo potem wielu pisze jakieś dyrdymały jacy to wszyscy źli dokoła, że nikt nikomu nie pomagał. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Teraz jest czarno na białym.

  • Swidniczanin

    Mnie dziwi fakt, jakim cudem mąż nie wiedział o zadłużeniu? Mieli jakieś ciche dni? Nie mieszkali ze sobą? Pism ze spółdzielni też nie widział? W rodzinie rozmawia się przecież o takich rzeczach!

    • Siostra Bernadetka

      Nie koniecznie.
      Gdyby życie było proste jak sznurek a człowiek postępował tylko logicznie bylibyśmy piękni, zdrowi i bogaci. Wszyscy.

      • Swidniczanin

        No nie powiesz mi, że to jest aż tak trudne i skomplikowane. Nie ma na coś kasy, to się o tym rozmawia. I albo się np. robi jakieś nadgodziny w pracy jak jest możliwość, albo bierze się jakąś fuchę, albo w ostateczności kasę od kogoś pożycza, sprzedaje jakiś złom… cokolwiek! Tak jest u mnie i zawsze jakieś rozwiązanie się znajdzie.

        • Siostra Bernadetka

          Powiem ci że to jest trudne i jeszcze powiem ci że możesz być szczęśliwym człowiekiem jeśli u ciebie w domu to jest takie proste.
          Ale życia nie znasz.
          No dobra, dam ci przykład.
          Żona mogła bać się męża choć on złoty człowiek był. Ale wystarczy że w dzieciństwie brała baty jak ojciec nie miał piwa nalanego na czas, wystarczy że jej matka brała baty i to może był tylko terror psychiczny.
          Jeden się wzmocni, na drugim ciąży do końca życia i wtedy potrafi zabrnąć w ślepy zaułek.

          Ale to tylko wolny przykład był całkiem niezwiązany z konkretną sprawą.

          • Swidniczanin

            Mogłaby się bać męża, gdyby przepieprzyła kasę na jakieś pierdoły i zabrakłoby na rachunki – to i owszem, raczej nikt by nie był zachwycony. Ale budżet domowy się planuje – jest wypłata i najpierw odlicza się na opłaty, potem można planować inne rzeczy – jakiś remont, zakup czegoś do domu, może jakieś wyjście gdzieś, wyjazd itp. Może być, że tej kasy zabraknie i wówczas się siada i myśli, co w tym przypadku zrobić i tak to powinno działać. Dla mnie to jest po prostu dysmózgia i to, że ktoś kogoś bił czy nie, nie jest żadnym usprawiedliwieniem i nikogo nie interesuje – ani w MZNie, ani w jakimś zakładzie pracy. Skoro bierze się kogoś na męża (a mąż to w końcu ten jedyny), to powinno się mu ufać w każdej kwestii, tak samo i w związku. Jeśli coś jest nie tak, to się o tym rozmawia – czy to jest takie trudne?! I skoro on jest złoty człowiek, to na pewno by jej z tego powodu nie lał tylko coś by wymyślili i znaleźli wyjście. Na tym to polega. Zawsze lepiej jest od razu powiedzieć o problemie, niż go ukrywać i zrobić sobie taki pasztet jak tutaj, a nie stało się to z dnia na dzień. Najwyraźniej lubimy pewne rzeczy bardzo upraszczać.

  • Paweł Kiszczyszyn

    …” przedstawił w obecności radcy prawnego dowody wpłat za czynsz. Jednak wartości ujęte w dokumentach nie były zgodne z rzeczywistymi przelewami na rachunek MZN ”
    – czy dowody wpłat były nierzeczywiste ? nie rozumiem tego tekstu

    • Siostra Bernadetka

      Tekst jest ok. Przecież nie można bezpodstawnie uznać oszustwa jednej ze stron nie zbadawszy tego uprzednio.

  • Kowalczykowski

    Pani Redaktor to chyba lubi grzebać w życiu prywatnym innych ludzi więc i w tej sprawie znajdzie pewnie jakieś drugie dno osobiste… hiena roku murowana

    • nmisiek

      A miała napisać, że to kolejna ofiara krwiożerczego komornika, i kropka? Chyba warto znać kontekst sprawy niż szukać winy u niewinnych.

  • Barbara Warchał

    A po co te gdybania jeden człowiek ma mocną psychikę drugi słabszą co do pomocy morze i chcieli coś tam załatwić lecz wątpię na pewno mają chętnych znajomych na chałupę bo taka prawda jak ładna to dla swoich bo za grosze można wykupić