Strona główna 0_Slider Jak pies z kotem. Zwierzęca awantura nad Bystrzycą

Jak pies z kotem. Zwierzęca awantura nad Bystrzycą

10

Nietypowa interwencja świdnickiej straży miejskiej. Po sygnale jednego z mieszkańców ruszyli oni nad Bystrzycę, skąd dobiegało donośne szczekanie psa. Podejrzewano, że czworonóg utknął w krzakach. Rzeczywistość zaskoczyła samych strażników.

W poniedziałkowy ranek  o możliwych problemach psiaka poinformowała strażników mieszkanka ulicy Nadbrzeżnej. Jak twierdziła, od godziny słychać było, jak zwierzę głośno szczeka i ujada. – Przybyli na miejsce strażnicy miejscy ustalili, że powodem takiego zachowania jest kot ukrywający się w zaroślach przy rzece Bystrzycy od strony ulicy Kliczkowskiej – mówi Jacek Budziszewski ze świdnickiej straży.

Na miejscu pojawili się też wezwani przez okolicznych mieszkańców strażacy. – Wspólnie ze strażnikami miejskimi próbowali przegonić czworonoga, ale on za każdym razem wracał i z większą zajadłością obszczekiwał kota. Po chwili zarówno pies jak i kot przenieśli swoją walkę do rzeki Bystrzycy – dodaje  Budziszewski.

Po przeprowadzeniu czynności wyjaśniających ustalono właściciela psa, który zabezpieczył zwierzę, biorąc je na ręce. Sprawujący opiekę nad zwierzęciem otrzymał najwyższy, przewidziany wymiar kary za to wykroczenie w Kodeksie Wykroczeń, tj. mandat karny za niezachowanie należytych środków ostrożności podczas sprawowania opieki nad zwierzęciem – kończy strażnik.

/SM Świdnica, opr. mn/

  • Domino

    To byl raczej mandat za bezsensowne zaangażowanie SM i PSP, bo jak widać na zdjęciach, pies upierdliwy aczkolwiek nieszkodliwy i jeszcze kota przewiozl na grzbiecie.

    • Polak

      Masakra co ci ludzie mają w głowach nie długo mucha im wleci do pokoju i będą dzwonić po straż pożarną

      • Swidniczanin

        Były już przypadki, gdzie dzwonili, że ptaszki rano ćwierkają albo że słońce świeci. To jest właśnie dysmózgia. Z homo sapiens ewoluujemy w homo dysmózgus.

  • Violetta Ostrowska

    Przesada ! Do takich akcji są wzywani strażnicy i za takie ,,przestępstwo” zapłaci człowiek mandat ? A co z właścicielem kota bez nadzoru?

    • Swidniczanin

      Było zgodnie z prawem. Właściciel odpowiada za swojego czworonoga, tak samo jak rodzice za nieletnie dziecko, kiedy to coś przeskrobie. Przepisy jasno mówią, że psa prowadzi się na smyczy i nie może go puszczać samopas ani mu na to pozwalać. Więc wniosek taki, że on komuś uciekł bo gdyby właściciel był na miejscu, to nie dopuściłby do takiej sytuacji tylko zareagował. A kot – nie wiadomo. Może był bezpański? To już pytanie do panów strażników miejskich.

      • Waldi

        Co? “kot nie wiadomo” ? Stary przestań…musi być po równo. Właściciel psa – mandat dostał, to właściciel i kota też. Upsss, sorry. Nie ma kot właściciela??? To…kot mandat, bo bez pański. A co? sprawiedliwość ma być. Tak przynajmniej PiS utrzymuje.

        • Swidniczanin

          Kot to zwierzę święte i jego nie wolno go karać. A jeśli jest bezdomny, to nie będzie miał z czego zapłacić 😉

  • Idunn

    Naprawdę ubawiłam się czytając ten artykuł 😉

  • BB

    Równie dobrze pies mógł być uwiązany w tych zaroślach i szczekaniem wołać pomocy. Ktoś słusznie zareagował.

    • Idunn

      Teoretycznie tak, ale można było to sprawdzić wcześniej