Fatalna jakość powietrza w Świdnicy

Fatalna jakość powietrza w Świdnicy

15
PODZIEL SIĘ

Od godzin porannych gwałtownie pogarsza się jakość powietrza w Świdnicy. Zawartość pyłów  wg europejskiego indeksu CAQI jest bardzo wysoka i stanowi realne zagrożenie dla zdrowia ludzi. W taki dzień lepiej zostać w domu.

Około godziny 7.40 stacja pomiarowa przy ul. Armii Krajowej pokazała fatalne wyniki i ostrzeżenie – „Zła jakość powietrza! Lepiej zostań dziś w domu!” Zawartość pyłów wielokrotnie przekroczyła normy.

Wpływ na tak fatalną jakość powietrza mają niskie temperatury, wysokie ciśnienie i brak wiatru. Oczywiście pierwotną przyczyną jest dominujące w mieście ogrzewanie węglowe.

Aktualne pomiary poziomu pyłów PM10, PM2.5, a nawet aktualne ciśnienie, można śledzić na stronie internetowej Airly  oraz na smartfonie. W ten sam sposób można sprawdzić także archiwalne wyniki pomiarów.

/red./

  • Mareczek

    To fakt atmosfera w naszym mieście jest ostatnio bardzo gęsta 🙂

  • AP

    „Oczywiście pierwotną przyczyną jest dominujące w mieście ogrzewanie węglowe” – bzdura… kiedyś nie było innego ogrzewania tylko węglowe. Przyczyną jest węgiel, a raczej coś co sprzedają nam pod nazwą „węgiel kamienny” . Proponuję zobaczyć wczorajszy program „Alarm” TVP 1 i dobrać się do tyłków sprzedawców węgla, którzy świadomie sprzedają nam świństwo, którym się trujemy.

    • Natalia

      Sprowadzaja zasyfiony wegiel a gdzie nasz o to jest pytanie.

      • AP

        W laboratorium w Warszawie poddano analizie próbki węgla, znaleziono tam toksyczne substancje, których wdychanie jest bardzo szkodliwe i masę bitumiczną z której zrobiony był ten „węgiel”.

        • Natalia

          Poszukajcie w necie jaki syf sprzedaja na skladach to nie jest wegiel chca nas zmusic do uzywania drogiego gazu i pradu a kopalnie Polskie zamknac ot cala tajemnica smogu. Do czego sie jeszcze posuna aby nas wytruc.

    • Swidniczanin

      Ale kiedyś też nie było plastikowych butelek i nikt (tak mi się wydaje) nie palił starymi meblami z płyty wiórowej, która może być laminowana a jej boki wykończone są ABSem (czyli plastikowym obrzeżem).

  • Natalia

    Ciekawe bardzo ciekawe arcy ciekawe ……. ludzie siedziec w domu nie pracowac nie zyc . Piszecie urzadzenie dalo pomiar tylko dlaczego ja w to nie wierze . Ludzie zawsze palili weglem i palic beda moze to nie wygodne jest tylko dla kogo . Prad drogi gaz drogi nijak to sie ma do dochodow dla zwyklego czlowieka i jest jak jest co pozamykacie wszystkich za palenie weglem?.

    • Swidniczanin

      Zawsze można się też podłączyć do miejskiej ciepłowni. Ale mnie taniej wychodzi grzać się gazem, aniżeli ciepłem z ciepłowni, za które płacę cały rok. Ponadto, wspólne ogrzewanie już przerabialiśmy w praktyce i jedni płacili, inni nie, jedni mieli ukrop a innym przykręcali albo na złość hajcowali w nocy. W końcu zapadła decyzja, że przechodzimy na indywidualne – gaz lub prąd, innej możliwości nie było. Kto płacił nie miał problemu, płakali ci, którzy nie płacili i się śmiali, że i tak mają ciepło. Jakiejś tragedii z tym nie ma. Płacę jakoś 300 – 400zł za gaz w sezonie grzewczym, a chałupę mam na rogu – od spodu piwnica, z boku ściany szczytowe. I jest wygoda – sterownik załącza mi piec o określonych godzinach i grzeje. Nie muszę wstawać wcześnie rano gdzie w chałupie zimno jak w psiarni i palić, nie muszę tachać węgla.

      Węgiel węglem ale wielu chce zaoszczędzić i pali np. laminowanymi płytami wiórowymi, jakimś MDFem czy wreszcie śmieciami. „No bo dlaczego ja mam płacić za wywóz śmieci, skoro ja je palę?” – taki strzał w głowę usłyszałem w opowieściach. Nie chcesz wierzyć czujnikowi to nie wierz. Ale mój nos wyczuwa niesamowity smród w powietrzu.

  • szary obywatel

    Straz Miejska niech sie weźmie do roboty i kontroluje kominy. Każdego mandat w wysokości 1000pln powinien odstraszyć przed spalaniem śmieci.

    • nja

      Straż miejska ma to gdzieś

  • nja

    Na os zwierzynieckim i w okolicy nie ma czym oddychać, a straż miejska niczego nie widzi

  • Krzysztof Czarnecki

    Tak się jakoś składa, że najgorzej jest w okolicach osiedli domków jednorodzinnych, gdzie mieszkają zamożniejsi – przynajmniej teoretycznie – mieszkańcy. Przypadek?

    Mieszkania w czerwonych koszarach też chyba mają własne ogrzewania, w tym także bardzo modne kominki. Może stąd ten syf, wychodzący w pomiarach?

    • Swidniczanin

      W centrum też jest taki smród, że nie ma czym oddychać ani jak otworzyć okna. Porównywałem mapkę z tym, co czuł mój nos. Na strefie gdzie pracuję wszystko ok, wróciłem do domu – jakaś masakra. Wchodzę na stronkę – powietrze bardzo złe, lepiej nie wychodzić z domu. Przeglądam mapkę – na strefie jest OK, im bliżej centrum tym gorzej. Tak samo na Armii Krajowej, dopiero w okolicach Osiedla zaczyna się to poprawiać. Nie wiem, jak ten wynalazek mierzy ale dla mnie jest to wiarygodne.

      • Krzysztof Czarnecki

        Szczerze mówiąc, jakoś tego nie dostrzegam, i traktuję to jako taką samą fikcję, jak globalne ocieplenie. Takie tworzenie niemałych trudności, w celu mozolnego ich pokonywania. Pamiętam czasy, kiedy wychodziło się w białym podkoszulku, a wracało w szarym, więc „zagrożenie” które dostrzega jedynie specjalna aparatura, do mnie nie przemawia. Swoją drogą, opieranie jakichkolwiek diagnoz na wskazaniach jednego przyrządu, jest zaprzeczeniem podstawowej metodologii badawczej.

        • Swidniczanin

          Wychodziłem wczoraj wieczorem do sklepu. Niesamowity smród, nie ma czym oddychać, nawet powietrze nie było przejrzyste. Węch mam jeszcze dobry i czuję, czy mam czym oddychać czy może nie. Wniosek z tego taki, że można popatrzeć na to, co mówi ten czujnik i stwierdzić organoleptycznie, czy rzeczywiście tak jest, czy może nie. W dzień widać czarny dym z niejednego komina. Więc coś jest na rzeczy.