Dziękuje sąsiadom za uratowanie życia

Dziękuje sąsiadom za uratowanie życia

6
PODZIEL SIĘ

– Gdyby nie sąsiedzi, już by nas nie było – mówi Edward Zagrodnik. To w jego mieszkaniu na 7. pietrze zapalił się fotel. Pożar udało się szybko ugasić.

17 kwietnia kłęby czarnego dymu, wydobywające się z mieszkania w wieżowcu przy ul. Riedla w Świdnicy wywołały duże zaniepokojenie. – Kto wie, co by się stało, gdyby nas nie wyprowadzili sąsiedzi? To im zawdzięczamy życie, za co bardzo dziękuję – mówi Edward Zagrodnik.  Marek i Kamil Łada, mieszkający piętro wyżej, wyczuli dym i zbiegli na dół. W środku zastali śpiących syna i ojca. Obu dobudzili i wyprowadzili na zewnątrz. Pożar ugasili wezwani na miejsce strażacy.

/red./

 

  • YES

    ojciec z synem spali(?) a nastąpił samozapłon fotela? szok i niedowierzanie….

    • nmisiek

      Wystarczy niedopałek papierosa. Tli się to to, tli, tkanina fotela też i nagle ogień. Od samego tlenia dymu co niemiara.

      • YES

        pewnie że wystarczy-myślałem że znane jest ludzkości urządzenie zwane popularnie popielniczka-ale czasem już sił nie starcza żeby tam sięgnąć :-)… i dymu co niemiara 🙂

        • nmisiek

          Widać sił nie starcza. Ileż to razy niedopałek był przyczyną pożaru.

          • YES

            niedobry niedopałek

  • eM

    Brawo za czujność dla chłopaków!