Czekała tydzień z martwym dzieckiem w łonie

Czekała tydzień z martwym dzieckiem w łonie

29
PODZIEL SIĘ

Tragedią dla mieszkanki Świdnicy był sam wynik badania, który wykazał, że jej 3-miesięcznemu dziecku przestało bić serce. Później rozegrał się kolejny dramat młodej kobiety, która twierdzi, że bez pomocy psychologa i empatii lekarzy, czekała tydzień w świdnickim szpitalu na zabieg usunięcia obumarłej ciąży.
23-letnia mieszkanka Świdnicy była na początku 3 miesiąca ciąży, gdy dowiedziała się o obumarciu płodu. – W piątek 17 marca poszłam do ginekologa na rutynową kontrolę. Lekarz sprawdził moje wyniki sprzed tygodnia, które było bardzo dobre, i przeprowadził badanie USG. Gdy dłuższą chwilę przyglądał się wydrukowanemu zdjęciu, poczułam, że jest coś jest nie tak. Wtedy usłyszałam z jego ust, że płód nie żyje. Odwróciłam głowę w drugą stronę, bo nie mogłam patrzeć na monitor, gdyż dziecko było cały czas przed moimi oczami – opowiada pani Paulina. Zdruzgotana kobieta wróciła do domu i zadzwoniła do partnera. – Nie mogłam wydusić słowa przez telefon, tylko płakałam – dodała.

Czy wytrzyma pani z martwym płodem do poniedziałku?

W piątek, zaraz po wizycie u ginekologa, o godz. 10.00 młoda kobieta pojawiła się ze skierowaniem w Szpitalu Latawiec w Świdnicy. – Czekałam godzinę, gdy mnie zawołano do pokoju lekarza. Nie potwierdzono badań, ani nie rozmawiano ze mną na temat dalszego postępowania lekarskiego. Usłyszałam jedynie pytanie, czy wytrzymam do poniedziałku – mówi rozżalona kobieta. Powrót do szpitala w poniedziałek nie oznaczał natychmiastowych działań lekarskich. – W poniedziałek pobrano mi jedynie krew. We wtorek, po obchodzie wysłano mnie na badanie USG i zaraz potem doktor kazał mi iść do pokoju zabiegowego, gdzie miałam dostać tabletkę na poronienie. Nic takiego nie nastąpiło, a mnie z powrotem skierowano na salę. Tam miałam czekać aż zostanę wezwana telefonicznie, ale na próżno – relacjonuje pani Paulina.

Czekała cały tydzień

Pani Paulina twierdzi, że wyczekiwanie, brak rozmów i przedmiotowe traktowanie pogłębiało u niej stan załamania. – W środę odbyły się kolejne badania, po których zostałam odesłana do sali. Około 16.00 zaczęło mnie boleć podbrzusze i gdy poszłam do pokoju pielęgniarek, dostałam dwie tabletki. Jedna z pigułek była przeciwbólowa, natomiast o działaniu drugiej nie zostałam poinformowana – stwierdza. Kolejne badanie w szpitalu wykonane zostało w czwartek. – Po USG lekarz powiedział, że dzidziuś wciąż siedzi i mam jeszcze całe łożysko. Dopiero w piątek podjęto decyzję o przeprowadzeniu zabiegu łyżeczkowania. Zostałam do niego przygotowana tego samego dnia o godz. 11.00. Założono mi wenflon i podłączono do kroplówki. Nic nie mogłam jeść. Stres mnie zżerał i pamiętam tylko, że chciało mi się bardzo płakać. Zamknęłam oczy i zasnęłam – przedstawia przebieg zdarzeń. Młoda kobieta do domu wypuszczona została w sobotę, 24 marca. – Poinformowano mnie, że wypis będzie w poniedziałek. Położna przekazała mi także, że za 2 tyg. mam zadzwonić, bo będą już, jak to określiła, wyniki analizy mojej wyskrobiny. Wyskrobina tak nazwała płód – mówi ze łzami w oczach.

Co na to szpital?

Na prośbę partnera pani Pauliny, który martwił się o jej stan psychiczny redakcja portalu Świdnica24 kontaktowała się ze świdnickim szpitalem w celu uzyskania informacji, jak wygląda prawidłowa praktyka w przypadku obumarłej ciąży. – Postępowanie medyczne w przypadku podejrzenia lub stwierdzenia ciąży obumarłej uzależnione jest od obrazu klinicznego pacjentki. Rodzaj i czas wykonywania poszczególnych procedur w każdym przypadku ustalany jest indywidualnie – odpisał na pytania o postępowanie wobec pacjentki Grzegorz Kloc, dyrektor Szpitala Latawiec w Świdnicy. Placówka medyczna odmówiła wyjaśnień na temat długiego oczekiwania pani Pauliny na usunięcie martwego płodu oraz pozostałych działań stosowanych wobec pacjentki. – W pozostałym zakresie udzielenie informacji nie jest możliwe z uwagi na przepisy, zobowiązujące do zachowania tajemnicy lekarskiej oraz zakazujące przetwarzania danych osobowych, w tym wrażliwych (o stanie zdrowia), bez zgody osoby, której one dotyczą – dodaje dyrektor szpitala.

Postępowanie wobec podobnego przypadku, w którym stwierdzono obumarłą ciążę przedstawiła Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Barbara Kozłowska. – Podobne postępowanie prowadziłam w 2015 r., w owym czasie sprawdzałam czy nie zostało naruszone prawo pacjentki do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością, o których mowa w art. 8 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Wówczas podmiot leczniczy zalecił pacjentce z ciążą obumarłą oczekiwanie na samoistne poronienie. W tej sprawie zasięgnęłam opinii Konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie położnictwa i ginekologii, który wskazał, że co do zasady postępowanie wyczekujące, prowadzące do poronienia samoistnego, jest zgodne ze współczesną wiedzą medyczną i może trwać nawet do miesiąca czasu – tłumaczy Krystyna Barbara Kozłowska.

Płakała każdej nocy

Pani Paulina czekała tydzień z martwym dzieckiem w łonie, co druzgocąco wpływało na jej psychikę. Mimo, iż psycholog kliniczny jest zatrudniony w świdnickim szpitalu, mieszkanka Świdnicy nie otrzymała jego pomocy. – Zostawiono mnie samą sobie i nie pytano, czy potrzebuję opieki psychologa. Najbardziej była mi ona potrzebna na początku, gdy dowiedziałam się o stracie dziecka. Tak naprawdę, gdyby nie moja rodzina, to nie wiem czy dałabym radę – dzieli się traumatycznymi przeżyciami świdniczanka. Każdy dzień wyczekiwania na usunięcie martwego płodu był dramatem. – Płakałam każdej nocy, tym bardziej, że bardzo chcieliśmy mieć dziecko. Siły dodawała mi myśl, że mam 2,5-letnią córeczkę. Ona była dla mnie motywacją, że mam dla kogo żyć, nie mogę się załamywać i wpaść w depresje – dodała kobieta.

Niezbędna pomoc psychologa

Uważam, że opieka psychologiczna powinna zostać zapewniona nie tylko w przypadku urodzenia martwego dziecka, ale także w przypadku rozpoznania obumarcia płodu – stwierdza Krystyna Barbara Kozłowska. Rzecznik Praw Pacjenta analizując problem doprowadziła do wprowadzenia w 2016 roku zmian przepisów w zakresie zatrudnienia psychologów na oddziałach ginekologiczno-położniczych. – W chwili obecnej dzięki obowiązującym tzw. standardom opieki okołoporodowej pacjentki mają możliwość uzyskania informacji o dalszej pomocy psychologicznej, miejscach a także organizacjach udzielających wsparcia osobom w podobnej sytuacji – wyjaśniała Krystyna Barbara Kozłowska. – Pacjentka po uzyskaniu informacji o tzw. niepowodzeniu położniczym lub istotnym zagrożeniu zdrowia niepowodzeniem położniczym, powinna mieć zapewnioną możliwość uzyskania pomocy psychologicznej i wsparcia osób bliskich, zgodnie z swoim życzeniem. Standardy opieki okołoporodowej wskazują też m.in., że personel medyczny powinien być przeszkolony w zakresie pracy z rodzicami doświadczającymi śmierci noworodka czy narodzin chorego dziecka. Ma to zapewnić jak najlepszą opiekę nad pacjentką w tak trudnym dla niej momencie – tłumaczy Rzecznik Praw Pacjenta. Według standardów pacjentka nie powinna przebywać w sali z ciężarnymi kobietami. – Szpital ma obowiązek zadbać o to, aby w czasie pobytu w oddziale, pacjentka po urodzeniu martwego dziecka nie miała stałego kontaktu z pacjentkami, które urodziły zdrowe dzieci. Empatia ze strony pracowników szpitala powinna być w tym przypadku kluczowym elementem wzajemnych relacji szczególnie, gdy pacjentka staje w obliczu tak tragicznego w skutkach wydarzenia jak oczekiwanie na poród martwego dziecka – wyjaśnia Krystyna Barbara Kozłowska.

Jak domagać się swoich praw?

Rzecznik Praw Pacjenta wskazuje drogę jak można domagać się swoich praw. – Najlepiej przesłać na adres Biura (za pośrednictwem poczty tradycyjnej lub poprzez platformę ePUAP) wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego. Taki wniosek jest wolny od opłat i powinien zostać podpisany odręcznie. Jeśli informacje zawarte we wniosku będą wskazywały na to, że mogło dojść do naruszenia praw, na pewno podejmę decyzję o wszczęciu postępowania wyjaśniającego – informuje Krystyna Barbara Kozłowska. – Wówczas będę mogła wystąpić m.in. do świadczeniodawcy o wyjaśnienia, czy też przeprowadzić – nawet bez uprzedzenia – zbadanie sprawy na miejscu w placówce medycznej, lub zwrócić się o zbadanie sprawy lub jej części do właściwych organów, w szczególności organów nadzoru, prokuratury, kontroli państwowej, zawodowej lub społecznej, zgodnie z ich kompetencjami – tłumaczy Rzecznik Praw Pacjenta. – Jeśli prowadzone przeze mnie postępowanie zakończy się stwierdzeniem naruszenia prawa, mogę również wystąpić do świadczeniodawcy o wyciągnięcie konsekwencji służbowych w stosunku do pracownika winnego zaniedbania lub do organu założycielskiego o wyciągnięcie konsekwencji w stosunku do zarządzającego placówką – dodaje.

Z Biurem Rzecznika Praw Pacjenta można skontaktować się za pośrednictwem bezpłatnej ogólnopolskiej infolinii 800 190 590 czynnej od pn. – pt. w godzinach 9:00 – 21:00. Wszystkie niezbędne informacje, a także wzór wniosku o wszczęcie postępowania wyjaśniającego znajdują się na stronie www.bpp.gov.pl w zakładce „Kontakt”.

Tekst: Agnieszka Nowicka

  • Izabela Podeszwa

    Ja też byłam w takiej sytuacji tylko w 6 miesiącu. Również nie miałam pomocy ze strony psychologa. Tylko mi już 2 dnia lezenia w szpitalu zaczęli wywoływać poród i w nocy zaczęłam rodzic ale niestety nikt sie mną nie interesowal dopiero jak przyszla ranna zmiana to od razu mnie wzieli na sale porodowa. Ale gdyby nie to ze zaczelam rodzic nie wiadomo ile bym tam lezala.

  • nmisiek

    A szpitale od piątku mają weekend. Czyżby choroby też brały wolne? Personel medyczny zredukowany do minimum, nie ma komu obsługiwać USG, Rtg czy tomografu. Tu nie było komu dokładnie przebadać pacjentki, bo jej przypadłość nie została zaplanowana. Wszak jej choroba powinna wystąpić w dniach pracy, a nie w wolne.

    • YES

      świeta prawda-ostatnio byłem w szpitalu a tu wywieszka-szpital nieczynny z powodu ładnego słonecznego wikendu-najbliższy czynny szpital we Wrocławiu 🙂 czy ogarniasz co piszesz czy tylko aby pisać?

      • nmisiek

        A mnie się przydarzyło być w szpitalu od środy do czwartku następnego tygodnia (chirurgia). Od piątku po południu do poniedziałku jeden lekarz na dyżurze na jednej zmianie.” Rano, wieczór, we dnie w nocy.” Żadnych zabiegów, żadnych operacji. Owszem robiono Rtg lecz na tomograf nie było co liczyć – brak lekarza opisującego zdjęcia. W innym przypadku na zdjęcia urografii musiałem czekać do poniedziałku. Nie w sobotę, nie w niedzielę. Być może w nagłych wypadkach jest inaczej. Ci leżący na oddziałach doskonale wiedzą jak jest w weekend i święta.

        • YES

          widze że poruszasz się po obszarach niezbyt ci znanych-brak lekarza opisującego nie jest żadna przeszkodą-zdjecia wysyła sie do placówki która sie tym zajmuje i szybko dostarczany jest opis-niestety bardzo wielu pacjentów zamiast do przychodni drepcze z bolącym paluszkiem na SOR i blokuje lekarzy-no i pierwszeństwo mają nachlane indywidua z rozklepanym nosem znalezieni w parku pod ławką-naprawdę potrzebujący czekają

          • Obiektywny

            Ale klepiesz głupoty, brak lekarzy i tylko jeden lekarz i jeszcze internista opisze ci schorzenia innych specjalności hehe

          • YES

            czy jest ci znane pojęcie „teleradiologia”? widzę że nie bo byś głupot nie klepał:-) he,he

  • Ola Krupa

    Świdnicki latawiec. To jakies nieporozumienie wogule nie interesują sie pacjentem a podejscie pielegniarek na salach przed porodowych to jakas kpina dziwie sie ze takie osoby zatrudnione sa do pracy z ludzmi nie maja kapletnie szacunku do kobiet w ciazy czy rodzacych chodz same sa kobietami.trafilam na latawiec 7 dni po terminie dzieki bogu z prawidlowo rozwijajaca sie ciaza na wywolanie porodu czekalam 5 dni bez wiekszego zainteresowania lekarzy i poloznych mialam robione tylko ktg i nic wiecej wkoncu 12 dni po terminie dostalam boli i sama urodzilam po 23h ale z takimi przebojami ze w zyciu nie zdecydowala bym sie na kolejna ciaze.

    • anna barowicz

      Mialam taka sama sytuacje…brak slow

    • Obiektywny

      A szpital podobno najlepszy w Polsce to jest szok

  • Izabela Jaszkowska

    To jakas masakra na tym latawcu az serce sciska co ta dziewczyna przeżyła .:-( i ile jeszcze kobiet bedzie tak potraktowane rutyniarze nie lekarze traktuja nas jak byśmy nie miały uczuć i serca a nasze ciąże byłyby koniecznością a nie spełnieniem macierzyństwa.

    • Obiektywny

      Ludziom wmawiają że to najlepszy szpital w Polsce, aż nóż w kieszeni się otwiera.

  • Obiektywny

    Ten szpital ma być najlepszym szpitalem w Polsce hehe
    Ludzie trzymajcie mnie aż się nóż w kieszenie otwiera.

  • KASIA

    Także byłam w takiej sytuacji w 2015 roku byłam w 6 mcu i dobrze się mną zajeli . Na 2 dzień dostałam tabletke na wywolanie ciaźy , dostałam oddzielny pokój i pytali czy potrzebuje psychologa . Szczerze to w tamtym okresie nie byłam silna żeby zwracać uwage na warunki i co ze mną robili ból niedoopisania stracić dziecko…..

  • Marta14

    Będąc w ciąży w 5 tc wymusiłam skierowanie na USG ponieważ tu gdzie mieszkam pierwsze USG robi się w okolicach 11-12tc. W 5tc wszystko bylo idealnie, a po 10tc nastąpiło poronienie. Jak się okazało obumarcie płodu nastąpiło w około 6tc. Czyli około 4-5 tygodni nosiłam w sobie martwy płód. W piątek mięli mnie wyczyścić w szpitalu, jednak okazało się że od piątku do niedzieli nie ma żadnego lekarza. Musiałam czekać do poniedziałku, ale podczas weekendu organizm oczyścił się samoistnie. Tak jest drodzy państwo w Nowej Zelandii.

  • Obiektywny

    CIEKAWE CO NA TO CI OD RANKINGU SZPITALI ? CO UZNALI TO BADZIEWIE ZA NAJLEPSZY SZPITAL W POLSCE

  • Marlena Maja Rozpedzik

    I nas było podobnie tyle że ja lezalam z ciążą zagrożona, w 17tc zaczęły mi się wody saczyc,jak zapytałam lekarza czy chociaż spróbują ratować moje dziecko to mi odpowiedział że ma Pani 2 dzieci to jedno w ta czy w ta nie robi różnicy i to jest podejście do pacjentów wylezalambyam 2 tyg i sama się wypisalam,gdy po tygodniu po wypisie poszłam tam po wypis to ordynator pattzal na mnie i pyta jeszcze Pani nosi brzuch?? Mój syn urodził się w 26tc w Wałbrzychu dziś ma 16mc żyje i czuję się świetnie!!!!! Latawiec go mu N początku przekreslil a jednak nie poznaliśmy się. To jest chore co oni tam wyprawiają!!!!

    • Dawid Hucaluk

      Który to lekarz ?

    • YES

      czy już coś dzisiaj chlapnęłaś? :-)to zdanie mnie obezwładniło:”Latawiec go mu N początku przekreslil a jednak nie poznaliśmy się.”

  • YES

    przeczytałem komentarze i ciśnie sie tylko jeden wniosek-zamknąć,personel rozpędzić,budynki wyburzyć-a w tym miejscu zrobić skatepark,ścieżki rowerowe i a-kwa-park-bo w Świebodzicach i Wałbrzychu są takie wspaniałe kliniki i blisko jest i tomograf mają 🙂

    • Obiektywny

      Niestety jak się jest najlepszym szpitalem, to się nie dopuszcza do takich zdarzeń. Skoro są takie zdarzenia i to nie mało tych zdarzeń, to szpital jest do dupy, ciągle czytamy o latawcu o różnych błędach. Drugą rzeczą jest to, że zawsze w ciężkich przypadkach nie wiozą ludzi na latawiec, tylko na Wałbrzych i Wrocław, a dlaczego ? bo szpital nie ma odpowiedniego zaplecza specjalistycznego, jest niedostosowany. Czyli to oznacza że jest do dupy, tutaj nie ma innego wytłumaczenia, więc po co takie cyrki z najlepszym szpitalem ?

      • YES

        no widzisz -jest do dupy,czyli będzie mała strata jak go zlikwidują a ty od razu pojedziesz do Wałbrzycha na tomograf 🙂

        • JAcenty

          Obiektywny ma rację, szpital świdnicki to jest pomyłka. Jeżeli już jakiś polecać to jedynie Wałbrzych. Tam rodziły się moje dzieci więc mam osobiste doświadczenie. Oddział położniczy w Świdnicy należy natychmiast zamknąć.

          • YES

            no to też właśnie stwierdzam że należy zamknąć i wyburzyć-jakie to szczęście że moje dziecko przyniósł bocian a drugie znalazłem w kapuście 😉

        • Obiektywny

          Nikt tutaj nie mówi o zamykaniu.

          Tylko szpital szczyci się wysokim rankingiem w Polsce, jest to najlepszy szpital w Polsce ( aż śmiać się nie mogę ) a w tym szpitalu dochodzi do takich wydarzeń, wyżej opisanym przypadkiem, to nie tylko ten przypadek bo było ich wiele. Więc myśl trochę głową, więc jak może być to najlepszy szpital jak mają takie zdarzenia ?

          Co do poziomu usług to daleko brakuje temu szpitalowi, bo też poczytać można, że wożą ludzi na tomograf na Wałbrzych. Przy jakiś wypadkach pacjentów oddają na Wałbrzych czy Wrocław bo jak mówią, oni się takimi przypadkami nie zajmują.

          W najlepszym szpitalu – nie ma takich sytuacji

          W najlepszym szpitalu – sprzęt i oddziały są na wysokim poziomie i szpital nie odsyła pacjentów w ciężkich stanach do innych, z powodu braku specjalistycznego sprzętu oraz kadry.

          • YES

            po prostu już nie chce mi sie kopac z koniem-ja wiem że nikt nas nie przekona że białe jest białe itd. ale zaprawdę ci powiadam uwierz że w latawcu JEST tomograf i nie wożą ludzi do Wałbrzycha 🙂

          • Obiektywny

            Może teraz jest, ale tomograf to jest mały problem. W dalszym ciągu twoja upartość jest śmieszna, chcesz mnie i innych przekonać że Latawiec to dobry szpital ? że ranking jest prawdziwy ? skoro byłby taki dobry nie było by takich sytuacji.
            Faktem jest też, że szpital nie przyjmuje pewnych pacjentów, bo nie ma specjalistycznej kadry ani sprzętu i nie chodzi tylko o tomograf, to jest fakt. Gdyby był najlepszy to tego by nie było, nie wiem co chcesz tym wskórać.

          • YES

            nie rozumiem-przecież wyżej pisałem że powinno sie szpital zburzyć- albo zatrudnić uzdrowiciela Baszoborę on podobno(według posła Godsona) nawet umie zmartwychwstanie wykonać 🙂 to napisz pismo żeby odebrali im to wysokie miejsce w Polsce jak cię to tak gryzie-nie zapominajmy”że jak trwoga to…” jak ci się coś stanie to będziesz dreptał do tego wykletego Latawca cieszac się że jednak jest i nie będziesz się patrzył które ma miejsce :-0

  • Sławek N.

    A wy dalej odwdzięczajcie się personelowi nosząc podarki w torebkach. Napewno będzie lepiej, zwłaszcza tym, którzy takich praktyk nie uznają.