Czary Penelopy: Pieczona szynka szałwiowa

Czary Penelopy: Pieczona szynka szałwiowa

0
PODZIEL SIĘ

Największa chęć na domowe przetwory wędliniarskie nachodzi mnie zawsze przed świętami. I jestem wręcz przekonana, że wśród moich czytelników jest wielu takich, którzy też tak mają. Na tę parę dni spędzanych w gronie najbliższych wszyscy chcemy mieć na stole samo dobro. Szukamy rarytasów i odwiedzamy miejsca z najlepszą żywnością. Ja już dawno temu przestałam ufać temu, co serwują nam sklepy pod „niby swojskimi” nazwami szynek dziadunia, dymionego boczku z komina czy maciejowej kiełbasy prosto od podlaskiego chłopa. Ja zrobię szynkę sama! I Was również do tego namawiam. Pracy nie jest dużo, za to satysfakcja i podziw rodziny – gwarantowane. No i wiem… co jem.

szynkaPotrzeba:

1 kg szynki

1 główka czosnku + ząbki

6-8 listków szałwii

4 łyżki klarowanego masła

sól

pieprz

Przygotowanie:

Mięso umyłam, osuszyłam, natarłam solą i pieprzem oraz drobno poszatkowaną szałwią. Obłożyłam plastrami czosnku i włożyłam do ceramicznego naczynia z pokrywką. Nocleg szynka spędziła w lodówce gdzie nabrała czosnkowej mocy.

Na drugi dzień otrzepałam z mięsa przyprawy (czosnek i szałwię), niczym resztki snu. Nie wyrzuciłam ich jednak. Mięso obwiązałam nicią, by nadać mu zgrabny kształt jak z obrazka i obsmażyłam na 2 łyżkach mocno rozgrzanego masła klarowanego. Przełożyłam mocno zarumienioną szynkę do brytfanki, dodałam odłożone przyprawy, główkę czosnku przekrojoną na pół, polałam masłem spod smażenia oraz dodałam dodatkową jego porcję. Dolałam też jakieś ½ szklanki wody. Na wierzchu szynki położyłam kilka świeżych liści szałwii, której zapach jest wręcz oszałamiający. Przykryłam naczynie szczelnie folią aluminiową i wstawiłam do pieca nagrzanego do 170 stopni na 1,5 godziny.

Po upieczeniu wyciągnęłam mięso z pieca, odstawiłam na kilkanaście minut, żeby odpoczęło. Po wystudzeniu można już kroić naszą szynkę w cienkie plastry i podawać np. z brusznicą lub chrzanem.

Smacznego!
Penelopa Rybarkiewicz-Szmajduch