Strona główna Wydarzenia Świdnica Remont przejazdu na Wałbrzyskiej ruszy wcześniej?

Remont przejazdu na Wałbrzyskiej ruszy wcześniej?

4

Czy modernizacja przejazdu kolejowego na ulicy Wałbrzyskiej rozpocznie się wcześniej, niż dotychczas zakładano? Nasi czytelnicy zwrócili uwagę na prace prowadzone przez kolejarzy w bliskim sąsiedztwie przejazdu. PKP PLK mówi jednak jasno: obecne roboty nie mają związku z planowanym remontem.

Przejazd otrzyma nową nawierzchnię, zainstalowane zostaną nowe urządzenia zabezpieczające – w tym sygnalizatory świetlne, nowe napędy i drągi rogatkowe. Koszt modernizacji przejazdu wynosi ok. 2,1 mln złotych – wyjaśnia Bohdan Ząbek ze spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.

Chociaż kolejarze planowali rozpoczęcie remontu już w kwietniu, musieli przesunąć datę planowanej modernizacji i dostosować się do harmonogramu świdnickich drogowców, którzy chcą się zabrać za remont odcinka ulicy Wałbrzyskiej, od skrzyżowania z al. Niepodległości do skrzyżowania z ulicą Traugutta. Przebudowa tego fragmentu drogi wojewódzkiej, łączącej Świdnicę i Wałbrzych, powinna się zakończyć w listopadzie. Tym samym PKP PLK zaplanowało, że ich prace będą prowadzone w III kwartale 2018 roku.

Przeprowadzenie tych prac w jednym terminie zmniejszy uciążliwość związaną z zamknięciem trasy dla ruchu kołowego – podkreśla Ząbek. Jak dodaje, obecne roboty torowe prowadzone przy kolejowej nastawni nie mają związku z modernizacją przejazdu.

/mn/

  • Lewak

    To naprawdę najbardziej potrzebna inwestycja ? Ten przejazd jest w całkiem niezłym stanie, za to dziura w asfalcie na skrzyżowaniu przed PZU straszy już więcej niż rok i nikomu z miastowych to nie przeszkadza. Kolej lepiej polikwidowałaby znaki STOP na nieczynnych przejazdach, które pożerają niepotrzebnie klocki hamulcowe i paliwo w naszych autach ( i czasem mandacik na 500+ )

    • Swidniczanin

      To akurat robi PKP nie miasto. I niech robią bo ten przejazd to była masakra, coś tam podłatali żeby było lepiej. A znaki są po to, żeby przyzwyczajać kierowców że będą tam za jakiś czas pociągi. Mało tego – jeździły tam już przy okazji remontu wiaduktu na Polnej Drodze. Teraz też mają możliwość w razie W tam jeździć i PKP nie musi nikomu o tym meldować. Jest znak trzeba się dostosować, bo potem będzie jak z pewnym panem, który nie znał przepisów i miał pretensje że rogatki nie zamknięte. A co do hamulców… trzeba umieć hamować żeby ich nie zdzierać. Ile się da wytracić silnikiem. Od jakiegoś czasu mam nowe tarcze i klocki, a zużycia prawie wcale, brak przypaleń itp. Da się.

      • Lewak

        Jeśli jedzie raz w miesiącu pociąg towarowy to obsługa może zabezpieczyć przejazd. Proszę policzyć ile aut przez ten miesiąc musi bez sensu się tam zatrzymywać. Klocki to jedno a paliwo bez potrzeby dodatkowo wypalone to drugie. Warto czasem pomyśleć w większej skali, postawili znak bo widzą tylko swoja wygodę i resztę mają w poważaniu. Takich miejsc jest w naszym kraju bardzo dużo. Taka nasza kultura, że tylko “moje się liczy”. Pozdrawaim

        • Swidniczanin

          Mam nowe hamulce (robione jakoś w zeszłym roku – tarcze i klocki) i mechanik ze zdziwieniem pyta, czy ja ich używam bo nie są nawet przypalone ani nie ma rantu 😀 Miasto znam i skoro wiem, że zaraz będzie znak stop lub nie zdążę przy kolejnych światłach to nie rozpędzam auta bo wówczas rzeczywiście szkoda paliwa, tarcz (czy też bębnów) i klocków, choć są i tacy, którzy cisną a potem dają po heblach. Te znaki ustawiono na czas objazdu (remont wiaduktu na Polnej Drodze) i zostały w razie potrzeby. PKP nie ma obowiązku informować wszystkich, że tego dnia o tej godzinie puszczą jakiś pociąg. Przejazd jest rzekłbym w polu i nikt nie będzie zeskakiwał z lokomotywy żeby zatrzymać ruch a potem nie będzie jej gonił i na nią wskakiwał (tak zginął Zbigniew Cybulski). Samochód zatrzyma się szybciej niż pociąg. A skoro pociąg jedzie raz w miesiącu, to jaki sens trzymać osobnika, który będzie robił takie rzeczy i płacić mu za nicnierobienie? Generalnie temat – rzeka co ludzie potrafią wyczyniać na przejazdach.