Strona główna 0_Slider Piękniejszy świat Beaty: Charakter a równe literki

Piękniejszy świat Beaty: Charakter a równe literki

0

Nowe dziecię się narodziło. Płci męskiej, rasy białej. Dycha w skali Apgar jako bonus za wysiłek mamy. O charakterze na razie trudno wyrokować. Życzymy jednak dziecięciu, aby rosło zdrowo i bujnie, otaczane rodzicielską miłością i przyjaźnią kumpli od piłki. 

W tym tygodniu sporo czytałam o dzieciach. Między innymi pewien artykuł o tym, jaką burzę wywołała uwaga pewnej pani nauczycielki pod zadaniem domowym pierwszoklasisty. Pod rzędami mniej lub bardziej równych literek pani napisała mianowicie: “Staraj się pisać kształtniej. Nie zostawiaj pustych stron. Pracuj systematyczniej. Mam nadzieję, że gdy się postarasz, potrafisz pisać lepiej.” 

Zdjęcie owego zeszytu wziął na tapetę jeden z kobiecych portali. Pani redaktorka rozpisuje się o tym, jaką to ważną wizytówką dla ucznia jest jego zeszyt – bez czerwonych uwag nauczyciela, bez podkreśleń, czyli taki, którym ma się ochotę pochwalić przed rodzicami. Pisała też o tym, jak nauczyciele gaszą entuzjazm, łamią charaktery i niszczą talenty. Pani redaktorce wtórują oburzone mamy. A to że dzieci płaczą,  a to że są nieszczęśliwe, że krytyka nie jest dla nich motywująca, że do takiej instytucji to szkoda nawet chodzić.

I aż zatęskniłam do mojej szkoły. Wtedy wszystko było prostsze – jasne kryteria, wąska i przejrzysta skala ocen. Wszyscy wiedzieli, na czym stoją. System był czytelny i dla ucznia, i dla rodzica. Jak uczeń przychodził  z dobrą oceną, dostawał na lody. Jak ze złą, usłyszał reprymendę, że spartolił sprawę.

Nowa szkoła to jak trzymanie bułki przez bibułkę. Byleby tylko kogoś nie zranić. Nauczyciel musi balansować na cienkiej lince rozpiętej między tym, co powiedzieć powinien, a tym co chcą usłyszeć rodzice. W razie postawienia gorszej oceny czeka ich surowa krytyka i okładanie łopatą przez dwa pokolenia Kowalskich.  Bo przez złą ocenę dotyka się obecnie nie tylko ucznia, ale również rodzica. I to do tego stopnia, że to rodzic dopytuje, żąda wyjaśnień, chce wpływać na zmianę oceny, grozi konsekwencjami. Szczerze nauczycielom współczuję.

Czytam jeszcze raz tę paniną uwagę i się zastanawiam. No jak to? Przecież  “Mam nadzieję, że gdy się postarasz, potrafisz pisać lepiej”  jest jak najbardziej mobilizujące. Jest również przy tym uczciwe. Nauczyciel nie może udawać, że wszystko jest ok, gdy takie nie jest. Nie może jedynie chwalić, gdy zadanie zostało zrobione na odwal tylko dlatego, aby nie urazić kruchej konstrukcji psychicznej naszej pociechy. Wiadoma rzecz, że dla rodzica jego własne dziecko jest uosobieniem wszelkich ideałów. Rzeczywistość jest jednak taka, że ktoś z tego dzieciaka musi spuścić powietrze, zanim ten uniesie się w powietrze od własnej dumy i samouwielbienia. Ktoś go musi naprowadzić na dobry tor, zmobilizować do pracy. Nagradzać, kiedy zasłuży, ale też wskazywać błędy –  rzetelnie i uczciwie, w sposób odnoszący się do samego błędu, nie zaś do jego osoby. Tak wyważone dziecko nie będzie miało kiedyś kłopotu z odróżnianiem krytyki od codziennych złośliwości. Z krytyki będzie umiało wyciągać wnioski, na złośliwości się uodporni.

Taką mam refleksję o dzieciach w tym tygodniu. I o tym nowym chłopcu, który się narodził i który od cioci dostanie zamawianą u mnie pościel. A że ciocia to bardzo mądra osoba, o los chłopaka można być spokojnym.

Beata Norbert
Po piękne drobiazgi Beaty zapraszamy do sklepu na  atrillo.pl

 BNorbertBeata Norbert, świdniczanka: Uprawiam rzemieślniczą partyzantkę. Po godzinach jestem mamą. Z doskoku również przyjaciółką i eksżoną. Z zamiłowania podróżniczką, czytelniczką, słuchaczką. Pasjami (choć niewprawnie) nadwyrężam ciało i umysł przy fotografowaniu.