Wybuch pieca zranił 2 osoby
Z oparzeniami i złamaniami do szpitala trafili pracownik i właścicielka składu opałowego w Świebodzicach. Oboje zostali ranni po wybuchu pieca.
Do zdarzenia doszło wczoraj, 6 lutego, około 10.00. Z nieustalonych jeszcze przyczyn wybuchł piec w kotłowni. Oparzeń I stopnia doznał 23-letni piecowy. 56-letnia właścicielka składu ma oparzenia I i II stopnia oraz złamaną nogę. Eksplozja uszkodziła jedną ze ścian kotłowni.
Okoliczności wypadku badają prokurator i Państwowa Inspekcja Pracy.


Takie małe pytanko , czy w tej kotłowni wybuchł piec kuchenny? Bo jeśli nie to takowe urządzenie do ogrzewania nazywamy kotłem a stanowisko pracownika obsługującego nazywamy palaczem.
Wyrazy współczucia dla poszkodowanych .
Autor artykułu ma zapewne wykształcenie humanistyczne.
Z drugiej strony, cała ta technologia ogrzewania gazowego staje się niebezpieczna, kiedy urządzenia obsługują osoby z małym doświadczeniem zawodowym.Zwykło się lekceważyć zawód palacza, który kiedyś, zazwyczaj nietrzeźwy, łopatą nasypał węgiel do kotła i zbyt wielkiej wiedzy taka praca nie wymagała.Dzisiaj sytuacja się zmieniła.Kotły gazowe, sterowane urządzeniami elektronicznymi, to zaawansowana technologia.Wymaga nie tylko uprawnień na chybcika zrobionych w 3 miesiące na zlecenie Urzędu Pracy.Trzeba mieć trochę lat doświadczenia w tej pracy, umieć słuchać pracujących urządzeń, prawidłowo odczytywać wskazania urządzeń pomiarowych.Trzeba mieć wykształcone latami pracy odruchy, które pozwalają na zapobiegnięcie wybuchom urządzeń.Taki doświadczony pracownik jednak kosztuje a pracodawca chce jak najoszczędniej…Skutkiem może być własnie tego rodzaju katastrofa.